wtorek, 20 czerwca 2017

Dochodzę do wniosku że czerwiec jest moim ukochanym miesiącem. Te krótkie noce,dzień który trwa i trwa,o 22ej jest dopiero szarówka,jak w listopadzie o16ej... Truskawki,kwitnące róże i nadzieja na piękne lato! Staram się być uważna,dostrzegać każdy piękny aspekt w każdej minucie,cieszyć się każdym promieniem słońca.
Ten czerwiec jest dla mnie wyjątkowy. 
4 czerwca zdałam egzamin i zostałam instruktorem rekreacji ruchowej o specjalności hatha joga. 
Nigdy,przenigdy nie pomyślałam że ja mogę być nauczycielem,a nauczycielem zajęć ruchowych to już w ogóle. Życie ma przewrotne poczucie humoru. 
Jestem nauczycielem jogi i sprawia mi to ogromną satysfakcję. Daje mi mnóstwo radości.
Wiem że to początek drogi,że jeszcze bardzo,bardzo dużo muszę się nauczyć ale wiem że dam radę. Od jutra zaczynam prowadzić po dwie grupy dziennie,przez dwa tygodnie,zastępuję moją guru.
A w weekend robię szkolenie z jogi na chustach,jadę do Łodzi. Cieszę się niesamowicie. 
Wszystko w życiu ma swój czas. W moim to chyba jest ten najlepszy moment.
Jestem wdzięczna Losowi za wszystko co mi daje.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Choć raz postaraj się wyolbrzymic szczęście,nie problem.

To było dla mnie mottem tego weekendu. Odczuwalam że jestem tu i teraz. Cieszyłam się każdą chwilą. Docenialam obecność bliskich mi ludzi.
Zaliczyłam niesamowitą smiechoterapie. Nie pamiętam kiedy tyle się śmiałam. W innym życiu chyba.
Grzalam się w cieple bliskości z ludźmi ktorzy są dla mnie ważni,którzy stali się częścią mojego życia.
Praktykowalam do bólu mięśni,do sprawdzenia własnych możliwości.
Wyolbrzymialam szczęście,choć i bez tego odczuwalam je każdą komórką ciała.
Od jutra powrót do rzeczywistości,ale to co przeżyłam jest moje i bezcenne.


środa, 15 lutego 2017

Life goes on...
Wciąż tęsknię. Wciąż odczuwam Jej brak. Wciąż nie potrafię posprzątać Jej pokoju,wywieżć rzeczy. Daję sobie czas na to.
Życie toczy się dalej.
Zaliczyłam podwójny debiut jako instruktorka jogi,na zajęciach dla początkujących i na mojej zaawansowanej grupie. 
Ten pierwszy debiut dużo trudniejszy,dobrze że Justyna mi pomogła,wystapiła w roli mojej asystentki. 
Zaawansowaną grupę dużo łatwiej ogarnąć,oni już wiedzą jak mają robić,trzeba im tylko "program" odpowiednio ułożyć żeby zmęczyć towarzystwo. Na koniec dostałam brawa i gratulacje więc chyba nie było żle. Dziś powtórka. 
Dużą radochę mi to daję. W końcu czuję że się realizuję. Może uda się zrobić z tego sposób na życie?
Na kursie zostały nam już tylko 4 zjazdy co jest powodem naszej rozpaczy bo coraz lepiej się razem bawimy,coraz bardziej się przed sobą otwieramy,jesteśmy sobie coraz bliżsi. Po kursie ten kontakt na pewno się rozlużni...

czwartek, 19 stycznia 2017



3 stycznia odeszła moja Mama
A jeszcze w poniedziałek gdy w przebłysku świadomości mówiła że czas umierać,żartem powiedziałam "mamo,daj spokój,taki mróz teraz,ziemia zamarznięta,poczekaj do wiosny"
Nie posłuchała.