Z racji oszczędzania nogi nie poszłam wczoraj do Kinetika. Zeżarłam za to Milkę,dużą,roztopiła sie lekko w sklepie no a wyrzucić przecież żal. Pyszna była. Już czuję że jestem 2kg grubsza.
Popołudniu pojechałam wpłacić kasę do wpłatomatu. Złośliwa bestia w odwecie za tą pożartą przeze mnie milkę wciagnęła mi kasę i powiedziała bujaj sie! Tzn wyskoczył napis-awaria wpłatomatu. Zadzwoniłam,zgłosiłam awarię,miła pani miłym głosem mi powiedziała że JEŚLI moja reklamacja zostanie uznana to pieniążki zostaną zaksiegowane na moim koncie. W ciagu 7 dni kalendarzowych. Zajekurwabiście. Zwłaszcza ze weekend przed nami więc jest szansa że we wtorek odzyskam pieniążki. JEŚLI sie doliczą że faktycznie moje pieniążki zostały zeżarte!
Na pocieszenie puściłam totka. Nie muszę mówić że nic nie wygrałam? :(
No i tak mi jest do doopy i niefajnie,i nawet ciepełko nie pomaga.
A! Starszy Gad przysłał wczoraj smsa-"zadzwonię jutro" Czyli dziś. Czyli czekam!




