Matylda jest u nas już prawie dwa miesiące. Znalazła swoje miejsca. Ustaliła pozycję w stadzie. No i najważniejsze-ustaliła kto najczęściej siedzi przy misce i woła-nakarm biednego bezdomnego koteczka! Biedny bezdomny koteczek gruby jest jak baryłka ale co tam. No i nie jest już bezdomny.
Z Miśką dogadują się nieżle,tzn Matylda od czasu do czasu pozwala sie psicy wylizac a jak akurat nie ma na to ochoty to wali swoją małą łapką w psią mordę. Psia morda traktuje to jak pieszczotę i kontynuuje oblizywanie kota.
Z Pręgowanymi Paskudami (w skrócie PP) bywa różnie. Generalnie jest spokój choc zdarzają się bójki okraszone odgłosami mrożącymi krew w żyłach,Madzia głos ma konkretny,niski i schrypnięty,jak na kotkę znającą różne barwy życia przystało. Madzia to zdrobnienie od Matylda nadane przez Młodszego Gada,przyjęło się ;) Gdy PP dostojnie przechadzają sie swym tygrysim krokiem Młoda z reguły usiłuje pokazac że jednak ona tu rulez i szybkim ruchem łapka leci w kierunku tylnej nogi PP.Bądż ogona. Dobrze ze PP z reguły to ignorują.
Madzia nie ma tygrysiej gracji,jest mniejsza od PP,ma krótkie łapki i krótki cienki ogonek. I wielki brzuszek. Głodna jest zawsze i nieustająco. Gdy tylko się ruszę ona już siedzi przy misce i mówi "Miau" Wtedy jest przymilnym kotkiem,łasi się,ociera,pręży i patrzy zachęcająco w oczy. Gdy nie ma opcji karmienia omija człowieków z daleka. Na początku jeszcze zdarzało się jej udeptywac nas,teraz już zaniechała tego zwyczaju.
Ma swoje miejsca do spania-półkę pod ławą,szafkę rtv,stolik przy sofie. Spanie na kolankach ewentualnie w czułych ramionach nie wchodzi w grę. A miała byc kotem-przytulasem,chyba reklamację złożę! ;)
Może kiedyś w końcu mi się trafi kot wyskakujący z mruczeniem na kolana...
.jpg)
.jpg)


